"Vee, otoczona popularnymi przyjaciółkami, zawsze pozostaje w cieniu. Któregoś dnia postanawia to zmienić i bierze udział w internetowej grze NERVE. Z przystojnym Ianem u boku żadne zadanie nie jest trudne. Początkowo gra wydaje się ekscytująca, jednak wkrótce przybiera zaskakująco niebezpieczny obrót..." (Opis wydawcy)
Wolisz podjąć ryzyko, nie wiedząc, czy zejdziesz na samo dno, czy też zyskasz rzeczy, o których zawsze marzyłeś, czy też stać z boku i jedynie obserwować ludzi, którzy robią coś, na co ty nigdy byś się nie odważył?
Co wybierasz?
Jesteś obserwatorem czy graczem?
Vee nie jest szczególnie popularna. Jej życie kręci się wokół najlepszej przyjaciółki- Sydney, przedstawień teatralnych oraz kolegi Matthew, w którym skrycie się podkochuje. Lubi swoje życie, ale pewnego dnia zaczyna mieć dość statusu dziewczyny stojącej na uboczu i nie lubiącej ryzyka, i bierze udział w wyzwaniu gry Nerve. To, co na początku miało być tylko niezobowiązującą zabawą, którą można przerwać w każdej chwili, szybko staje się uzależniające...
Po "Nerve" sięgnęłam zachęcona filmem, który bardzo mi się podobał. Miałam nadzieję, że książkowy pierwowzór wbije mnie w fotel i pozostawi z głową pełną skłębionych myśli i kacem książkowym.
Czy tak było?
No nie do końca.
Książka była wciągająca, a kolejne wyzwania coraz to na nowo rozbudzały ciekawość, którą zaspokoić można było tylko w jeden spobób, ale...czegoś mi w tym wszystkim zabrakło. Być może logiki w postępowaniu bohaterów? W niektórych sytuacjach ja przez długi czas zastanawiałabym się, jak postąpić, podczas gdy bohaterowie bez namysłu rzucali się na głęboką wodę, w ogóle nie zastanawiając się nad konsenkwencjami swoich czynów. Także i wyzwania organizatorów gry nieco mnie zawiodły- w większości przypadków były najzwyzczajniej w świecie infantylne. Na szczęście w pewien sposób rekompensuje to ostatnie, finałowe wyzwanie, które przeprowadzone zostało w dość ciekawy sposób.
Akcja książki pędzi w bardzo szybkim tempie, a wydarzenia rozgrywające się w niej dzieją się na przestrzeni zaledwie kilku dni. Ta dynamika zdecydowanie pasuje do opisywanych w niej wydarzeń, jednak trochę zabrakło mi scen, gdy akcja przez chwilę by zwalniała- wraz z główną bohaterką ciągle gdzieś jedziemy, biegniemy lub uciekamy przed Obserwatorami śledzącymi każdy nasz krok.
Bohaterowie są wykreowani dość płytko, ich sylwetki zostają zarysowane jedynie pobieżnie, z wyszczególnieniem najważniejszych cech. Nie to jest jednak rzeczą, jaka najbardziej mi przeszkadza- jest nią drastyczna przemiana głównej bohaterki, Vee, z cichej i niewyróżniającej się osoby w odważną i przebojową dziewczynę. Zmiana ta nastąpiła moim zdaniem zdecydowanie za szybko- parę dni to za mało, by tak znacznie odmienić swoje zachowanie i charakter.
Z powodu tak ubogo przedstawionych sylwetek bohaterów nie można zapałać do któregoś z nich jakimiś silniejszymi emocjami. Co prawda kibicowałam Vee i Ianowi, ale żaden z nich nie jest książkowym bohaterem, jakiego będę w przyszłości z sentymentem wspominać.
Styl autorki jest prosty i pasujący do książki- hołduje ona zasadzie "mało opisów, dużo dialogów".
Podsumowując, polecam książkę "Nerve", ale jedynie jako lekką powieść młodzieżową, gdy mamy ochotę przeczytać coś krótkiego i niewymagającego- na odstresowanie i wyluzowanie się. Raczej nie wniesie ona nic do waszego życia, ale z pewnością zapewni dobrą rozrywkę :).

Tytuł polskiego wydania: "Nerve"
Tytuł oryginału: "Nerve"
Data wydania: 31 sierpnia 2016
Liczba stron: 295
Cena z okładki: 34,90 zł
Moja ocena: 7/10
Recenzję napisała Klaudia :)
A wy czytaliście już "Nerve"? A może oglądaliście film? Piszcie w komentarzach! :)
Książka i film zbierają raczej mieszane opinie, a ja ani nie oglądałam ekranizacji, ani nie sięgnęłam po lekturę. Lubię książki pełne akcji, ale jednak jeśli cała fabuła rozgrywa się zaledwie w ciągu kilku dni, to zapewne mi również brakowałoby momentów zwolnienia, czy też opisów. No i zdecydowanie przemiana głównej bohaterki w tak krótkim czasie jest całkowicie nierzeczywista, a ja nie przepadam za książkami, w których brakuje logiki. Może kiedyś skuszę się na film, ale książkę na razie odpuszczam, zbyt dużo innych ciekawych pozycji do przeczytania :)
OdpowiedzUsuńFilm zdecydowanie polecam, natomiast nic się nie stanie, jeśli trochę wstrzymasz się z czytaniem książki :) /Klaudia
UsuńOstatnio mam głoda na takie lekkie powieści, a że raczej dużo od nich nie oczekuje to przypadają mido gustu. Chyba że aż głupota kipi z kart powieści.
OdpowiedzUsuńW takim razie myślę, że ta książka ma szansę ci się spodobać ;) /Klaudia
Usuńnie widziałam, nie czytałam. po tym co napisałaś mam ochotę jedynie na film. pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńFilm jest lepszy od książki (przynajmniej w moim odczuciu) więc życzę miłego oglądania ;) /Klaudia
UsuńJuż sam tytuł i okładka dały mi poczuć, że jest to kolejna młodzieżówka - niby całkiem niezła, aczkolwiek kompletnie niewymagająca, z nijakimi bohaterami, taka, żeby miło spędzić jedno czy dwa popołudnia. Jakoś mnie to nie zachęca i po "Nerve" nie sięgnę. Raczej. :p
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Królowa Książek.
Bo niestety taka właśnie jest. Muszę przyznać, że oczekiwałam od niej o wiele więcej, niż dostałam. Wiele nie stracisz, nie sięgając po nią ;) /Klaudia
UsuńCoś jak najbardziej dla mnie :) zapisuję tytuł :)
OdpowiedzUsuńW takim razie miłej lektury! :) /Klaudia
UsuńJakoś od początku omijałam ten tytuł, bo w ogóle fabuła mnie nie interesowała. Może w przyszłości jedynie skuszę się na film, by zobaczyć o co dokładnie w tym wszystkim chodzi. :)
OdpowiedzUsuńJa właściwie pewnie też bym tak zrobiła, gdyby nie film ;)
UsuńNajpierw byłam na filmie w kinie i wyszłam oczarowana. Zaraz później sięgnęłam po książkę i... nie zaiskrzyło. Zdecydowanie bardziej podoba mi się ekranizacja. Gra świateł, bohaterowie, muzyka... To zupełnie inne rzeczy. Film jest o wiele bardziej dopracowany i wszystkie zmiany, które wprowadzono, dopełniły całości
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
To Read Or Not To Read
Zdecydowanie się zgadzam :) Moje odczucia na temat filmu były takie same.
UsuńMam dłuższy czas ochotę na tę książkę i oczywiście film, ale moja lista TBR jest już zbyt długa i nie mam gdzie upchnąć tejże pozycji. Cóż, muszę jeszcze trochę poczekać...
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie na My private outer space
Oglądałam film :) Mimo iż nie lubię thrillerów, naprawdę mi się spodobał :)
OdpowiedzUsuńOglądałam film, ale zakończenie w pewnym sensie mnie rozczarowało... Do książki nie czuję przyciągania, dam sobie z nią spokój... :/
OdpowiedzUsuńO, słyszałam o tej książce już naprawdę wiele i ponoć jest bardzo dobra. Muszę ją w końcu dorwać i przeczytać. Bardzo ładny blog, na pewno zagoszczę tu na dłuej, dodaję do obserwowanych bloga.
OdpowiedzUsuńhttp://recenzentka-doskonala.blogspot.com/2018/03/basnik-beata-majewska.html
Nie oglądałam tego filmu ani też nie czytałam jeszcze tej książki. Blog masz ciekawy, to trzeba przyznać. Zapraszam również do mnie: https://books-are-mypassion.blogspot.com <<-- jest tam nowa recenzja ;)
OdpowiedzUsuń